Mecz ze Zwierzynieckim

🏆 A klasa, gr. 3

  1. KOLEJKA
    📆 18.09.2021
    🏟 Kraków, ul. Na Błoniach 1
    🏁 Zwierzyniecki – Dąbski Kraków – 2:1 (1:0)
    Ogonek ⚽
    🟨 Ciesielski, Trener Krzysztof Szewczyk (za protesty i notoryczne opuszczanie strefy technicznej)
    👤 Tymoszuk – Jobczyk (25. Kozak), Kwaśniewski, Gerlich, Bogdanowicz (74. Dropek) – Jakubiec, Świder (70. Małysza), Ciesielski, Spruch – Raczyński (56. Cebula), Cynk (46. Ogonek)
    Niestety po 3 wygranych przyszła bolesna porażka. Bolesna, gdyż po bramce straconej w doliczonym czasie gry. Jeśli dodać do tego, że pierwszy gol gospodarze zdobyli fantastycznym uderzeniem, ale z odległości niemal 60 metrów!, a sędzia nie uznał Dąbskiemu dwóch goli (pierwszy gol zdobyty przez Kozaka sędzia boczny zasygnalizował pozycję spaloną strzelca bramki, co było bardzo kontrowersyjną decyzją, natomiast w drugiej połowie Świder uderzył piłkę, która została wybita z bramki, jednak sędzia uznał że nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej).
    Nie ulega wątpliwości, że goście zagrali słabszy mecz, a w pierwszej połowie wręcz fatalny. Ofensywa Dąbskiego praktycznie nie istniała, a gospodarze grający niezwykle ofiarnie i korzystając z fantastycznej dyspozycji Jarka Dziury groźnie atakowali. Reakcja Trenera Dąbskiego była błyskawiczna, gdyż jeszcze przed przerwą dokonał pierwszej zmiany i skorygował ustawienie drużyny i prawdopodobnie uchronił tym przed utratą kolejnych bramek.
    Po przerwie na boisku pojawił się Ogonek, a chwilę później Cebula i obraz gry diametralnie się zmienił.
    Zwierzyniecki został zepchnięty do głębokiej defensywy, aż wreszcie w 67. minucie doszło do wyrównania po przytomnym strzale Ogonka. Napór gości nie ustawał, ale niestety brakowało wykończenia lub szwankowało ostatnie podanie.
    Zwierzyniecki już tylko sporadycznie, ale jednak bardzo groźnie kontratakował i 2-krotnie Dziura był blisko zdobycia bramki jednak raz został powstrzymany w ostatniej chwili przez obrońców, a raz strzelił tuż obok słupka.
    Kiedy już wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, na ostatni zryw, w doliczonym czasie gry, zdecydował się Dziura i mimo tego, że był osaczony przez trzech zawodników Dąbskiego, zdołał umieścić piłkę w siatce zapewniając swojej ekipie bardzo cenne trzy punkty.
    Zawodnicy Dąbskiego rozczarowali swoją postawą, zwłaszcza w pierwszej połowie. Grali bardzo anemicznie, niechlujnie, przegrywając większość pojedynków z zawodnikami Zwierzynieckiego.
    Kilkunastominutowy zryw w drugiej połowie to za mało, jeśli chce się walczyć o czołowe lokaty w lidze. Zimny prysznic na trochę rozgrzane głowy podopiecznych Krzysztofa Szewczyka może być skutecznym lekarstwem w dalszej fazie sezonu.